|
POŻEGNANIE W GÓRACH
Kiedy kilka miesięcy po poprzednim konklawe, ukazała się napisana wspólnie z Witoldem Michałowskim książka „Spór o Bieszczady”, jeden z egzemplarzy autorskich wysłaliśmy do Rzymu, do najbardziej znanego polskiego turysty górskiego w Watykanie. Znając mentalność górołazów nie mieliśmy wątpliwości, że Papież ją przeczyta. W imieniu Ojca Świętego otrzymaliśmy podziękowanie od księdza Alojzego Orszulika, w tamtych czasach rzecznika prasowego Episkopatu.
Na dzień 3 kwietnia tego roku zaplanowałem wędrówkę górską w okolicach Marian Valley. Wczesnym rankiem, na stacji benzynowej, kupiłem gazetę, która donosiła o ciężkim stanie zdrowia Ojca Swiętego i odmawianych w jego intencji modlitwach.
Dopiero w górach dowiedziałem się o śmierci naszego Papieża. Zwykle maszerujemy daleko i szybko, a uczestnicy czasami narzekają, że wycieczki nie są łatwe. Tym razem doszliśmy do imponującego, rzadko odwiedzanego wodospadu, od którego można było wędrować w górę kanionu, do następnego obrywu skalnego, z jeszcze bardziej imponującą strugą wody. Uznałem, że w tym szczególnym dniu nie powinniśmy traktować wycieczki w kategoriach sportowych. Zatrzymałem się przy pierwszym wodospadzie i nic nie mówiąc czekałem, co się stanie. Nad siklawą jaśniały urwiska kanionu, niżej kamienisty potok obramowała dżungla. Brakowało tylko bieszczadzkich połonin, gorczańskich szałasów i tatrzańskich turni. Przez skalny mur przewalał się strumień rozpryskujący się w niewielkim stawie. Większość z dwudziestki obecnych spędziła ten czas w skupieniu, pogrążona we własnych myślach. Nikt nie zapytał dlaczego zatrzymaliśmy się po tak krótkiej wędrówce. Nikt nie zachęcał do eksploracji atrakcyjnego wąwozu.
Sądzę, że kontemplacja życia, refleksja nad jego przemijaniem, dokonana w scenerii tak ukochanej przez Jana Pawła II, była formą pożegnania się z nim ludzi posiadających, jak On, górską pasję.
Jan Paweł II mieszkał u podnóża Apeninów, niedaleko ich najwyższego pasma, Abruzzów, i częściej niż w Alpy, tam właśnie udawał się na wędrówki.
18 maja, w dniu urodzin zmarłego Papieża, szczyt o wysokości 2.424 metrów n.p.m., który dotąd nie miał oficjalnej nazwy, zostanie nazwany imieniem Jana Pawła II.
Decyzję podjęli wierni i władze głównego miasta leżącego w rejonie Abruzzów, L'Aquili, wespół ze Stowarzyszeniem Włoskich Alpinistów.
Wybór padł właśnie na tę górę, ponieważ jest ona jest widoczna w całej okazałości z kościółka, w którym Papież niejednokrotnie się modlił podczas swych apenińskich peregrynacji.
Janusz Rygielski
|